56 Kompania Specjalna

56ks2

Jaskrawe elementy naszywek malowano ołówkiem, by uzyskać efekt maskujący

 

56 Kompania Specjalna jest niewątpliwie jednostką, której legendę przerasta, chyba jedynie tylko prawda o niej samej. Charakteryzujący się doskonałym przeszkoleniem bojowym, przystosowani do działania nawet w najtrudniejszych warunkach. Komandosi z 56. Kompanii Specjalnej stanowili elitę wśród oddziałów specjalnych, prezentowanie najwyższego poziomu umiejętności i chęć ciągłego doskonalenia stanowiły dla każdego z nich priorytet. Wzór do naśladowania, przykład niezłomności i prawdziwego ducha walki, z własnymi słabościami, przezwyciężanie trudności, wola uczynienia niemożliwego możliwym, taka oto postawa, godna jest kontynuacji. Takie też atrybuty cechowały żołnierzy z 56. Kompanii Specjalnej.

sytuacja awaryjna, otwarcie spadochronu zapasowego

sytuacja awaryjna, otwarcie spadochronu zapasowego

Historia kompanii rozpoczyna się w Bydgoszczy gdzie w grudniu 1967 przy dowództwie Pomorskiego Okręgu Wojskowego postanowiono utworzyć na bazie 5. Kompanii Rozpoznawczej wchodzącej w skład 1. Samodzielnego Batalionu Szturmowego z Dziwnowa.(na wypadek "W" tenże Batalion składał się z 3 kompanii o numerach: 4-(48 Kompania Specjalna), 5-(56 Kompania Specjalna) i 6-(62 Kompania Specjalna)). 56 Kompania Specjalna miała charakter dywersyjno-rozpoznawczy co pasowało w owym czasie do potrzeb Okręgu, a we współpracy z innymi jednostkami, na wypadek wojny, pozwalało na skuteczne i skoordynowane działania specjalne. Zdawano sobie bowiem sprawę jak ważny element prowadzenia akcji zbrojnych stanowiło rozpoznanie. Wraz z postępem technicznym pojawienie się nowych obiektów i celów, wymuszało odnowienie i usprawnienie metod działania w nowo powstałych oddziałach. 20 grudnia 1967 roku pojawia się po raz pierwszy nazwa 56. Kompania Rozpoznania Specjalnego (rozkazem z dnia 1 lutego 1969 przemianowana zostaje na 56. Kompanię Specjalną). Chłodną grudniową nocą pierwsi oddelegowani do nowo powstałej kompanii żołnierze, osiągają rejon nieistniejących już dziś koszar przy ulicy 1 Maja (obecnie ul. Gdańska) zajmowanych wcześniej przez pułk pontonowo-mostowy.  Pusty budynek, w niedługim czasie miał się stać nową siedzibą przybyłych komandosów. Musieli zaczynać wszystko niemalże od niczego. Przystosowanie nowego miejsca do kompanijnych wymogów i potrzeb trwało kilka tygodni. Pierwszym dowódcą kompanii został por. Piotr Kokoszka, szefem kompanii sławny już w owym czasie - plut. Józef Kóźbiał.

na ćwiczeniach...

na ćwiczeniach...

Z racji swego charakteru i sposobu działania w jednostce panowały specyficzne zasady. Wszyscy musieli trzymać się razem, mieć do siebie zaufanie. Nie raz, bowiem  mogło dojść do sytuacji, że właśnie od wypracowanych w ten sposób wzajemnych relacji zależeć będzie ich przetrwanie w akcji, gdzie życie jednego żołnierza zależy od postępowania innego, bez rozdziału na dowódców i zwykłych podkomendnych, w tym przypadku nie mogło być wyjątków. Najlepiej dało się to zaobserwować podczas ćwiczeń, odzwierciedlających realne działanie w terenie.

zgrupowanie na zawodach, poligon Wędrzyn

zgrupowanie na zawodach, poligon Wędrzyn

Z początku istnienia nie raz zmagano się z wieloma trudnościami, najbardziej odczuwalną zdawał się brak sprzętu, potrzebnego do ćwiczeń. Zwłaszcza w pierwszych dwóch latach od powstania jednostki. Odpowiednie nastawienie komandosów i prezentowane przez nich umiejętności, sprawiły iż dobrze wypadała na tle innych jednostek tego typu. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Otrzymała ona potrzebny sprzęt treningowy, dzięki czemu szkolenia prowadzone były w sposób jeszcze bardziej intensywny. Jednym z ważnych punktów szkolenia było odpowiednie uwarunkowanie polityczne żołnierzy, zaszczepienie w nich idei socjalistycznego zaangażowania w służbie państwu. Punkt to o tyle ważny iż nie mogłaby bez niego istnieć żadna zorganizowana armia. Żołnierz musi znać cel w jakim walczy i w którym może przyjść mu oddać życie.Główny nacisk położono jednak na szkolenia w zakresie celów powstania jednostki i jej charakteru. Przystosowywano ją do prowadzenia długotrwałych działań na terenie wroga, nawet przy silnym przeciwdziałaniu z jego strony. Wszystkie grupy bez wyjątku musiały posiadać przeszkolenie z zakresu  szeroko pojętych działań dywersyjno-rozpoznawczych. Utrzymanie kompanii w pełnej gotowości bojowej było jednym z założeń sprawnego i szybkiego przyjęcia każdego nawet najtrudniejszego zadania Podejmowanie akcji zaczepnych, niszczenia obiektów o ważnym znaczeniu strategicznym, stanowisk dowódczych, węzłów łączności, sprzętu bojowego przeciwnika, stanowisk ogniowych i rakietowych, urządzeń elektronicznych, samolotów.

56ks8

tuż przed zejściem pod wodę...

 Każdy żołnierz musiał dodatkowo przechodzić liczne szkolenia z zakresu obsługi sprzętu łączności radiowej i telegraficznej. Opanować umiejętność szybkiego i skrytego przenikania w terenie, dla skutecznego prowadzenia działań zarówno pojedynczo jak i składzie grupy. Miała cechować ich dokładna i precyzyjna ocena umiejscowienia celu, rozpoznanie jego słabych punktów. Zdobycie jak największej ilości informacji oraz bezbłędnym ich przekazie dla stanowiska dowodzenia. Każde zadanie wymagało innych metod działania, doboru odpowiedniego jego specyfice sprzętu. Należało więc by każdy z żołnierzy posiadał kompleksowe przeszkolenie z obsługi posiadanego na stanie jednostki sprzętu.

Przystosowywano odziały do walki niekonwencjonalnej, starano się przystosować odział do walki w różnych warunkach bojowych. Czemu miały służyć między innymi urozmaicony trening strzelecki z wykorzystaniem różnego typu broni i nietypowych metod. Strzelanie w zmiennym ustawieniu celów, przy różnych pozycjach strzeleckich, przeróżnej sytuacji bojowej, jaka może się zdarzyć (wykraczając nieraz poza wąskie ramy określone w regulaminach). Do ważnych umiejętności przy niszczeniu celów, należała szybka i bezbłędna znajomość materiałów wybuchowych. Stanowiąca podstawę prowadzenia działań dywersyjnych, toteż każdy żołnierz musiał być specjalistą i z tego zakresu. Specyfikacja szkoleń jednostki określona przez POW, nakazywała położenie największego nacisku i specjalizację w działaniach bojowych w kierunkach operacyjnych: północno- nadmorskim i jutlandzkim. Głównie na takie kraje jak: NRF, Dania, Holandia Belgia. Znajomość najważniejszych punktów strategicznych, ich wykorzystania, budowy, słabych stron, poziomu ochrony, należały do nich również obiekty przechowywania broni jądrowej.

na łączność stawiano wysoki nacisk...

na łączność stawiano wysoki nacisk...

Intensywność programu szkolenia była bardzo duża. W krótkim okresie czasu, wiele szkoleń, regularnie powtarzanych dla lepszego utrwalenia. Skoki spadochronowe z różnej wysokości, szkolenia płetwonurków, wspinaczkowe to tylko nieliczne z umiejętności doskonalonych w ramach programu treningowego. Duży nacisk położony był też na atrybuty intelektualne, znajomość języków obcych, obowiązkowo: angielski, już od podstawy szkolenia. Na jego potrzeby utworzone zostaje studium kształcenia językowego. Dla potrzeb działań zimowych utworzony zostaje ośrodek narciarski, początkowo zmagający się z trudnościami w postaci braku sprzętu, w związku z niesprzyjającymi warunkami politycznymi.

zdobycie nart w tym czasie, nawet dla wojska nie było sprawą łatwą...

zdobycie nart w tym czasie, nawet dla wojska nie było sprawą łatwą...

W roku 1980 kompania zostaje przeniesiona do Szczecina, gdzie zostaje zreorganizowana z pierwotnej struktury, obowiązującej jeszcze z czasów jej okresu w Dziwnowie jako 5. Kompanii Rozpoznawczej. Z racji nowych ulepszonych rozwiązań taktycznych, dzięki nabytym doświadczeniom, również podpatrzonym w zagranicznych jednostkach tego typu, nastąpiła optymalizacja jej struktur. Wcześniej w czasie pokoju stanowiły go: dwa plutony specjalne z trzema jednostkami specjalnymi każdy, pluton łączności z drużyną radiostacji o średniej mocy i drużyną radiostacji R-350, drużyna transportowo-gospodarcza.

Aktualny skład, zaś stanowiły: dowództwo (również zmienionej, choć zbliżonej poprzedniej formie), trzy plutony specjalne (zwiadowców), pluton płetwonurków pluton łączności i plutonu obsługi. Dwa pierwsze plutony zwiadu i nurków podzielony w 5- osobowe grupy specjalne na wzór zaszczepiony z brytyjskiego SASu. Kompania już we wcześniejszych latach pobytu w Bydgoszczy zawsze stawiała sobie najwyższe wymagania. Największy rozkwit daje się zaobserwować w końcówce lat 70 i w okresie późniejszym, kiedy to za majora Jasińskiego 56. kompania specjalna osiągała czołowe miejsce w Wojsku Polskim. Poziom umiejętności komandosów wciąż wzrastał, pod okiem wykwalifikowanych fachowców: dowódcy kapitana Demczuka i liniowca kompanii kapitana Kupsa.

przygotowania przed skokiem ze spadochronem...

przygotowania przed skokiem ze spadochronem...

Nie raz mieli oni możliwość udowodnienia swoich umiejętności komandoskich na wspólnych szkoleniach z jednostkami specjalnymi Czechosłowacji, ZSRR oraz Węgier. Jedynie pod względem sprzętowym wykazane zostały pewne braki, jednak jeśli chodziło i poziom reprezentowany przez 56. kompanie mogła ona świecić przykładem. Komandosi bowiem ćwiczyli nieustannie, wciąż podnosząc poprzeczkę, by stać się jeszcze lepszymi. Zmieniano i dostosowywano sposoby treningu, jednocześnie wciąż poszukując jak najlepszych i najwydajniejszych sposobów szkolenia, które pasowałyby do specyfiki kompanii. Wykraczając często poza sklasyfikowane i wytyczone regulaminami granice. Niewystarczający okazywał się, również przewidziane w programie szkolenia zakres walki wręcz. Zapraszano liczne autorytety poszczególnych systemów walki, miedzy innymi karate, system walki "combat" , ju-jitsu, tae-kwon-do i inne. W poszukiwaniu nowych rozwiązań, skorygowania własnego sposobu walki, zaszczepienia nowych, przydatnych elementów. Z czasem wiedza komandosów wzbogacała się o kolejne przydatne techniki, między innymi przydatne wyszkolenie w walce w tzw. kontakcie bezpośrednim. Jako szef wyszkolenia 56 Kompanii Specjalnej kpt. Arkadiusz Kups w dużej mierze realizował program własnego pomysłu. Usprawniając program szkolenia narzucany przez regulaminy, by uczynić go zbliżonym rzeczywistym warunkom działania. Dzięki zdobytym własnym doświadczeniom na początku lat 90 - tych stwarza własny system walki Combat 56, który staje się jednym z bardziej cenionych systemów walki kontaktowej, dzięki swemu realizmowi i praktyczności zastosowania, z przeznaczeniem do szybkiego obezwładnienia przeciwnika. Jego najważniejsze elementy poza realizmem to wszechstronność, odporność i skuteczność.

w oczekiwaniu na wylot...

w oczekiwaniu na wylot...

W programach ćwiczeń strzeleckich, również starano się usprawniać prowadzenie szkoleń, by zbliżyć je do sytuacji panującej na polu bitwy. Gdzie nie ma się czasu na dokładne celowanie, cel często jest ruchomy, ukryty, a pozycja strzelecka najróżniejsza, tak by osiągnąć jak największą skuteczność i szybkość podejmowanych działań. Jako dowódca szkolenia 56. Kompanii kpt. Kups dąży do wyegzekwowania od żołnierzy jeszcze większego nakładu pracy niż przewidziany normami. Jeśli norma grupowego biegu na 3km w pełnym oporządzeniu przewidywała 14 min, 56. Kompania musiała pokonać dystans w 13.20, kadra miała na to jeszcze mniej czasu. W miejsce wymaganych 10 wychwytów na drążku, w stroju sportowym, 56. Musiała zrobić 20 w mundurze. Regularnie sprawdzano sprawność fizyczną każdego z komandosów.

w samolocie transportowym...

w samolocie transportowym...

U Arkadiusza Kupsa, jednak nie tylko sprawność fizyczna była ważna, komandos musi dać sobie rade w każdych warunkach, poruszać się skrycie, doskonale posługiwać się mapą. Zakres umiejętności był duży, a w sposobach szkolenia wprowadzano wciąż dodatkowe utrudnienia. Z nocnego strzelania na poligonie,  można było trafić w zupełne odludzie. Zostać wyrwanym prosto z łóżka, by spędzić noc na bagnach, lub trzy dni na wyspie, na środku jeziora w listopadzie. Zamiast obiadu "bytowanie w terenie ze zdobywaniem pożywienia", po męczącym dniu, dodatkowe całonocne ćwiczenia.

Komandos nie może dać się niczym zaskoczyć, w ciągłym oczekiwaniu, zawsze przygotowany do podjęcia się każdego zadania. Szkoleni tak, by niemożliwe stawało się możliwym. Im trudniejsze zadanie tym większa satysfakcja i późniejsza wiara we własne siły. Aby stać się komandosem nie wystarczały jedynie świetne predyspozycje fizyczne, trening pozwalał je podnieść. Najważniejsze było podejście, stanowiło priorytet, charakter i wkład w trening, dopiero te elementy połączone razem czyniły z człowieka komandosa, i tylko taka osoba pasowała do 56 Kompanii Specjalnej.

skok z opóźnionym otwarciem...

skok z opóźnionym otwarciem...

Z racji politycznych i ukierunkowania działań ku zachodowi, historia 56. Kompanii Specjalnej dobiega końca w roku 1994. Zostaje zaprzepaszczone doskonałe wyszkolenie i skoordynowanie wspólne wśród oddziałów. Wielu z nich trafia do elitarnych polskich jednostek między innymi takich jak GROM, czy Formoza. Wielu też oddelegowanych zostaje do rezerwy, są to fachowcy w umiejętnościach, które nabyli w czasie istnienia jednostki, doskonale sprawdzający się, również i na stanowiskach dowódczych.

Kpt. Arkadiusz Kups po rozpadzie 56. kompanii z racji swojego doświadczenia i sukcesów oddelegowany zostaje do współtworzenia nowej formacji w polskich siłach zbrojnych Kawalerii Powietrznej. W roku 1999 za swe osiągnięcia dla obronności kraju, otrzymuje z rąk Ministra Obrony Narodowej prestiżową nagrodę - Buzdygan.

pamiątkowe zdjęcie członków 56 KS i JS4018 pod tablicą upamiętniającą 56 KS

pamiątkowe zdjęcie członków 56 KS i JS4018 pod tablicą upamiętniającą 56 KS

tablica w całej okazałości...

tablica w całej okazałości...

opracował: strz. ZS Piotr PIASEK Autor pragnie podziękować ppłk.rez. Ryszardowi KELLEROWI, bez którego nie powstałoby to opracowanie.