Odpowiedzialność

patentOdpowiedzialność strzału

Jest wiele instrukcji głoszących, że za bezpieczeństwo na strzelnicy jest odpowiedzialny prowadzący strzelanie/kierownik strzelania i inni instruktorzy. Natomiast kto tak naprawdę jest odpowiedzialny za każdy strzał z broni palnej? Wydawałoby się, że strzelec. A jednak jak widać po sporej ilości zajęć strzeleckich w służbach mundurowych wszelkiej maści, prowadzący strzelanie bierze ją na siebie i zamiast uczyć samoświadomości, upraszcza całość do słynnego powiedzenia „kontrola najwyższą formą zaufania”. Jak wyglądają standardowe zajęcia na strzelnicy. Prowadzący strzelanie ustawia strzelających na linii otwarcia ognia „ładuj broń, ognia!”, każdy strzela swoje po czym następuje komenda „rozładuj do przejrzenia broń” i kierownik przegląda każdemu magazynek i komorę. Zamek/suwadło, „klik!”. Co za ulga, już po stresie!

BLOS

to chyba najpopularniejsze zasady bezpieczeństwa w Siłach Zbrojnych RP. Niby proste, ale tak naprawdę trudność pojawia się gdy trzeba zastosować je w praktyce, np. podczas szkoleń łączących taktykę i strzelectwo? Jedziemy po kolei. 1. BROŃ – zawsze traktujemy jako załadowaną.Chodzi w tym zapisie o to, by być cały czas świadomym stanu załadowania, bądź rozładowania broni. Ta zasada nie nakłada na nas obowiązku każdorazowego rozładowania broni po strzelaniu. Jestem nawet zdania, że rozładowanie broni pomiędzy ćwiczeniami strzeleckimi w pewnym etapie treningu strzeleckiego jest swoistym błędem. Tylko przenoszenie załadowanej broni podczas ćwiczeń oducza nas strachu przed tym, że w magazynku i komorze nabojowej jest nabój, tylko poruszanie się z załadowaną bronią podczas zajęć na strzelnicy i przerw przyzwyczaja nas do tego, jak będziemy się z nią poruszać podczas rzeczywistej służby czy walki. Wracając do sedna, traktujemy broń jak załadowaną, ale wcale nie oznacza to, że musimy ją rozładowywać! Broń nie strzela sama z siebie. 2. LUFA – lufę kierujemy tylko w kierunku celów które chcemy zniszczyć i nie kierujemy jej na cele których nie chcemy zniszczyć. Nie ma w tym zapisie nic o tym, żeby nie strzelać do ludzi, zwierząt czy innych budynków. Z tego prostego powodu, że w prawdziwej walce, właśnie do takich celów być może będziemy prowadzić ogień. Olbrzymim błędem jest uczenie przyszłych strzelców, którzy będą musieli walczyć za pomocą broni palnej, nie kierowania lufy w kierunku ludzi. Niech 1 na 1000 tak wyszkolony żołnierz/policjant ze względu na wpojoną zasadę się zawaha i całe jego wyszkolenie idzie do piachu. Należy to eliminować już na starcie. Druga i dużo trudniejsza kwestia w przepisie LUFA to sposób prowadzenia lufy tak, by nie prowadzić jej przez cele do których nie chcemy strzelać nawet przypadkiem. Podczas taktyki to już wyższa sztuka, tak opracować sposoby obracania się, podnoszenia/opuszczania broni bo lufa zawsze lądowała tam gdzie chcemy, a nie przypadkowo podczas biegania omiatała wszystkich dookoła. 3. OTOCZENIE – przed strzałem zwracaj uwagę na to co jest obok, przed i za celem. W tej zasadzie chodzi głownie o inne postronne osoby, zwierzęta, rzeczy które mogą nam wejść na drogę celowania. Problem pojawia się np. kiedy policjant strzela do przestępcy, a w tym samym momencie wszystkie postronne osoby chcą opuścić miejsce strzelaniny. Nietrudno w takim wypadku o wbiegnięcie kogoś postronnego w rejon celu. Ten sam problem pojawia się, kiedy w walce zbrojnej sojuszniczy pododdział flankuje przeciwnika/wchodzi w strefę śmierci i nagle znajduje się na kierunku gdzie przed chwilą prowadziliśmy ogień. Ważną kwestią jest też penetracja amunicji, przez co bardzo ważne jest to co za celem. Naboju pistoletowego nie zatrzyma nogawka spodni, a nabój karabinowy bez problemu przebija ciało ludzkie, przez co bardzo ważne jest pod jakim kątem strzelamy do celu który chcemy zatrzymać. Czasem wystarczy przemieścić się dwa kroki w bok, by cel do którego nie chcemy prowadzić ognia nie był w naszym sektorze prowadzenie ognia. 4. SPUST – palec na spuście kładziemy tylko i wyłącznie w momencie kiedy chcemy strzelać. Nie ma wyjątków, szczególnie jeżeli chodzi o strzelanie do żywych celów. Strzelanie na rewersie można trenować na strzelnicy, ale w walce nie można sobie pozwolić na błędy i wtedy bezwzględnie palec z języka spustowego, bo to jest nasz ostatni bezpiecznik. W przepisie SPUST warto także wymienić pracę na bezpieczniku. Jeżeli mamy wytrenowaną obsługę manualną broni, to odbezpieczamy broń w setne części sekund, więc jeżeli nie prowadzicie ognia warto do tego zabezpieczyć broń. Zawsze to dodatkowe bezpieczeństwo i spokój umysłu w momencie, kiedy broń wisi na zawieszeniu i zahacza o różne elementy ubrania/oporządzenia. To tylko cztery zasady bezpieczeństwa, ale nauczenie ich na starcie każdego strzelca ma istotne znaczenie dla przyszłego bezpieczeństwa każdego z nas. Nauka tych zasad nie może opierać się o suche ich przytoczenie na początku strzelania. Odpowiedzialny kierownik strzelania odpytuje strzelających z zapamiętanych zasad bezpieczeństwa na początku i na końcu strzelania. Odpowiedzialny instruktor stara się aby każdy z strzelających owe zasady stosował już po pierwszym strzelaniu SAMODZIELNIE. To ma bardzo istotne znaczenie, by każdy z strzelających samodzielnie sprawdzał/rozładowywał/ładował swoją broń według przytoczonego przez kierownika strzelania schematu. Podczas służby/walki nie będzie kierownika strzelania! Inną kwestią, jest sposób przytaczania wiedzy strzelcom nad którymi kierownik strzelania sprawuje opiekę podczas strzelania. Jeżeli instruktor stresuje strzelającego, a w dodatku jest to strzelający, który jest pierwszy raz na strzelnicy, to dany osobnik wyniesie z takiego strzelania niewiele pozytywnych wniosków na temat zasad bezpieczeństwa. Jego myśli będą obracać się tylko wokół tego, jak bardzo trzęsą mu się ręce i jak tu nie wkurzyć instruktora, zamiast skupić się na tym co zostało powiedziane w zasadach bezpieczeństwa. Tylko odpowiednio duża ilość samodzielności daje pozytywne rezultaty. Instruktor powinien nakierować strzelającego na właściwy tor rozumowania, tak aby ten sam doszedł do właściwych wniosków zastosował je w praktyce. Jednym z dobrych sposobów podczas prowadzenia strzelania, jest wyłapać moment kiedy strzelający potrafią już sami poprawnie stosować zasady bezpieczeństwa i po prostu pozwolić im strzelać bez komend typu „ładuj/ognia/rozładuj broń”. Jeżeli mimo braku komend zachowują się właściwie, to są na dobrej drodze by zostać bezpiecznym strzelcem.

O co tak naprawdę chodzi? O odpowiedzialność.

O to, by przyzwyczajać tego właśnie pojedynczego strzelca,  że to on odpowiada za każdy swój strzał, że to jego palec naciska język spustowy, że to on sam kieruje wylotem lufy, że to on sam jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo swoje i innych.

Dlaczego? Dlatego:

tak wygląda trening strzelecki w jednostce w której służy autor. Tu nie ma miejsca na błędy. źródło: http://gunblog.eu/2014/07/odpowiedzialnosc/